Manify

Historia manif zaczyna się 8 marca 2000 roku, kiedy Porozumienie Kobiet 8 Marca zorganizowało uliczny protest w obronie praw kobiet. Z kilkusetosobowego zgromadzenia manifa przedzierzgnęła się w wielotysięczny marsz. Stała się fenomenem kulturowym i do czasu Czarnych Protestów jednym z najważniejszych wydarzeń polityczno-feministycznych. Jakie były manify? Jaki niosły przekaz?

I Manifa, 8 marca 2000

„Demokracja bez kobiet to pół demokracji”

Pierwsza manifa była częścią Światowego Marszu Kobiet, który w 2000 roku odbywał się w wielu krajach. Choć impulsem do jej zorganizowania było najście policji na gabinet ginekologiczny w Lublińcu, to przede wszystkim był to protest przeciwko nasilającym się tendencjom dyskryminacji kobiet, czego przejawem była tzw. „prorodzinna polityka” rządu AWS.

Porozumienie Kobiet 8 Marca zwracało uwagę na to, że:

Kobiety w Polsce zarabiają dwie trzecie tego, co mężczyźni na tym samym stanowisku.

Kobiety są lepiej wykształcone, ale stanowią 60 procent ogółu bezrobotnych.

Wielu pracodawców wprowadza przymusowe testy ciążowe. Domagają się, aby kobiety po zajściu w ciążę odchodziły z pracy.

Kobiety są zwalniane jako pierwsze i trudniej im znaleźć nową pracę.

Kobietom odebrano prawo do aborcji i wycofano dopłaty do środków antykoncepcyjnych.

Rząd zablokował kampanię przeciw przemocy w rodzinie.

Co siódma matka samotnie wychowuje dzieci, tymczasem przedstawiciele mówią o tym, jako o „patologii”.

Zamiast wprowadzać edukację seksualną, straszy się młodzież w szkołach rzekomą szkodliwością środków antykoncepcyjnych.

Projekt ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn wywołuje w Sejmie kpiny i szyderstwa.

W polskim parlamencie jest tylko 13 procent kobiet. To nie prawda, że nie garną się one do polityki – brakuje jednak mechanizmów zachęcających kobiety do aktywnego udziału w polityce.

W 2000 roku Porozumienie Kobiet 8 Marca protestowało przeciwko dyskryminacji na rynku pracy, odebraniu kobietom prawa do aborcji i cofnięciu dopłat do środków antykoncepcyjnych, zablokowaniu przez rząd kampanii przeciwko przemocy wobec kobiet, nazywaniu przez przedstawicieli władz matek samodzielnie wychowujących dzieci „patologią”.

Pierwsza manifa poświęcona była pamięci prof. Zofii Kuratowskiej, która zawsze aktywnie przeciwstawiała się dyskryminacji kobiet, oraz Irenie Sz., zamordowanej przez swego męża, zwolnionego z aresztu tymczasowego, gdzie oczekiwał na rozprawę w sądzie za maltretowanie żony i dzieci. Marsz odbył się pod hasłem „Masz 2000 powodów, aby się do nas przyłączyć!”. Spod pomnika Kopernika w Warszawie, obwieszonego transparentem z hasłem „Kopernik też była kobietą!”, około 200 osób przemaszerowało pod Kolumnę Zygmunta na pl. Zamkowym. Skandowano hasła: „Demokracja bez kobiet to pół demokracji” i „Mam tego dość – Matka Polka. Jestem z Tobą – Ojciec Polak”, jak również: „Chodźcie z nami, kobietami!”, „Ręce precz od naszych macic!”, „Kobiety mają głos!”, „Demokracja jest też dla kobiet!”, „Smereczyńska na papieża!” (ówczesna pełnomocniczka rządu ds. rodziny, związana z Polską Federacją Stowarzyszeń Rodzin Katolickich). Na pl. Zamkowym odbyły się happeningi: „Chór recenzji literackich bractwa siurkowego” (w wykonaniu Kolektywnego Kobiecego Podmiotu w składzie: Agata Araszkiewicz, Kasia Bratkowska, Kazia Szczuka), „Wywiad z Matką Polką” (w rolę Matki Polki wcieliła się Katarzyna Miller, a w rolę dziennikarza – Agnieszka Graff), „Wywiad z Panią Polityką Prorodzinną” (Politykę Prorodzinną odgrywała Kazia Szczuka) oraz „Happening Podręcznych”.


 

II Manifa, 10 grudnia 2000

„Stop przemocy wobec kobiet”

Protest został zorganizowany 10 grudnia, w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka, a jednocześnie ostatni dzień ogólnoświatowej kampanii „16 Dni Przeciwdziałania Przemocy Wobec Kobiet”. Organizatorką była nieformalna grupa „Kobiety na Wolności”, której częścią były osoby z Porozumienia Kobiet 8 Marca.

„Mimo iż Europa szczyci się postępem w zakresie przestrzegania praw człowieka, wciąż jest regionem, gdzie łamane są prawa milionów kobiet. Są one bite, gwałcone, kupowane, sprzedawane, zmuszane do prostytucji i zabijane tylko dlatego, że są kobietami. Sytuacja obywatelek krajów Trzeciego Świata jest jeszcze drastyczniejsza. W Afganistanie od czterech lat kobiety pozbawione są wszelkich praw obywatelskich. W 28 krajach Afryki codziennie dokonuje się 6 tys. rytualnych okaleczeń narządów płciowych kobiet” – pisały organizatorki w materiałach prasowych. „Wychodząc na ulice zamanifestowałyśmy naszą niezgodę na bierność wobec aktów przemocy oraz wyraziłyśmy poparcie dla wszystkich tych, którzy się jej sprzeciwiają. Chciałyśmy pokazać, że problemy z pozoru odległe, których przeciętny Polak nie jest świadom, takie jak kastracja kobiet, czy tzw. apertheid genderowy w Afganistanie, nie są nam obojętne. Łączą się one ściśle z pogardą dla spraw kobiet, z jaką mamy do czynienia w Polsce.

Polska jest centrum handlu kobietami w Europie Środkowo-Wschodniej; w naszym kraju zezwala się na maltretowanie kobiet w rodzinach, łamie ich prawa reprodukcyjne, ofiary gwałtów traktuje się z lekceważeniem i nie informuje o przysługujących im prawach.

Na całym świecie źle przeprowadzona aborcja przyczynia się do śmierci 200 kobiet dziennie. Według danych ONZ 4 mln kobiet rocznie zmusza się do pracy wbrew ich woli – najczęściej w prostytucji, pornografii, pracy jako pomoce domowe. Większość gwałtów to przestępstwa popełniane z premedytacją, ale w Polsce tylko 20 proc. z nich jest zgłaszanych policji, gdyż poszkodowane boją się bolesnej i upokarzającej procedury przed sądem. Prawdopodobieństwo, iż kobiety w wieku od 15 do 44 lat zginą w wyniku przemocy jest większe niż śmierć z powodu raka, wypadków drogowych lub wojen razem wziętych” – pisały organizatorki.

Protest odbył się pod hasłami: „Stop przemocy wobec kobiet”, „Prawa człowieka prawami kobiet”, „Kobiety na wolności”, mottem był słynny cytat z Virginii Woolf: „Jako kobieta nie mam ojczyzny. Jako kobieta nie chcę ojczyzny. Moją ojczyzną jest cały świat”.

Plakaty zapraszające na manifę 10.12.2000 roku.

Uczestniczki i uczestnicy przemaszerowali spod pomnika Kopernika na pl. Zamkowy. Po drodze zatrzymywali się przy pomnikach, które symbolizowały stacje Męki Panieńskiej. Zakwefiono pomnik Kopernika, kariatydy przy Uniwersytecie Warszawskim, pomnik Prusa i lwy przy Pałacu Prezydenckim. Przy kolejnych stacjach mowa była o łamaniu praw kobiet w Afganistanie, handlu kobietami, gwałtach, przemocy domowej, okaleczaniu narządów płciowych kobiet. Gdy uniwersytecki ochroniarz zdarł z kariatydy folię i tablicę z napisem: „N.N., lat ok. 17, niezidentyfikowana z powodu licznych obrażeń ciała”, Katarzyna Bratkowska, jedna z organizatorek manify, ripostowała: „Gdyby na co dzień policjanci z taką szybkością reagowali na zawiadomienia o popełnianiu gwałtów, nie musiałybyśmy dziś wychodzić na ulice”.

Na pl. Zamkowym odbyły się happeningi: „Apel Poległych i Ocalałych”, „Apel Zgwałconych”, „Znaki wojowniczki” (o okaleczaniu narządów płciowych kobiet w Afryce) oraz happening anarchofeministycznej grupy Emancypunx o sytuacji kobiet afgańskich, które po przejęciu władzy przez Talibów w 1996 roku zostały pozbawione podstawowych praw politycznych i obywatelskich.

W kolejnych latach manifa odbywała się już tylko raz w roku – z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet.


 

III Manifa, 8 marca 2001

„Nie daj sobie zamknąć ust byle czym!”

„Kobietom przejadły się puste, galanteryjne gesty, które tak naprawdę niczego nie zmieniają w ich prawnej i ekonomicznej sytuacji. Zamiast adoracji chcemy godnej reprezentacji w parlamencie i całym życiu publicznym” – mówiła Katarzyna Bratkowska.

Dyskryminacja kobiet w Polsce jest faktem. Bieda jest rodzaju żeńskiego: kobiety stanowią 60 procent bezrobotnych, mimo iż są lepiej wykształcone, zarabiają jedną trzecią tego, co mężczyźni na tym samym stanowisku. Aż 75 procent kobiet zarabia poniżej przeciętnej. Kiedy protestują przeciwko żenująco niskim zarobkom – jak pielęgniarki, których strajk poparło 95 procent społeczeństwa – rząd odnosi się do tego z lekceważeniem. „Gdybyśmy były mężczyznami w tej ilości, to zatrzęsłyby się mury” – powiedziała w jednym z wywiadów Longina Kaczmarska, przewodnicząca Regionu Mazowieckiego OZZPiP.

„Wciąż słyszymy, że aborcja to morderstwo, płód nazywa się nienarodzonym dzieckiem, kobietę w ciąży – matką. Ustawę antyaborcyjną uważam za głęboko niemoralną, gdyż Państwo nie może kazać kobiecie urodzić dziecka. Zakaz godzi przecież w kobiety najbiedniejsze” – mówiła Agnieszka Graff. – „Szpitale bardzo często łamią prawo, odmawiając wykonania zabiegu ze względów zdrowotnych, mimo skierowania od lekarza”.

Tam, gdzie kobietom odbiera się podstawowe prawa i możliwości rozwoju i decydowania o sobie, tam właśnie zamyka im się usta pustymi frazesami o szczególnej roli kobiety i kwiatkiem na 8 marca. Jeżeli mężczyźni chcą przepuszczać kobiety w drzwiach – ich sprawa. Ale jeśli chcą je przepuszczać po to, żeby nie wpuścić ich do parlamentu, mówimy: TO MI SIĘ PRZEJADŁO!

Właśnie to hasło pojawiło się na plakatach autorstwa Moniki Zielińskiej i Marcina Górskiego. W ten sposób podczas manify Przedwyborcza Koalicja Kobiet zainaugurowała swoją ogólnopolską kampanię, a plakaty można było oglądać na citylight’ach w dziesięciu miastach w Polsce.

Plakat autorstwa Moniki Zielińskiej i Marcina Górskiego.

Zaskoczeniem dla organizatorek było niewydanie przez Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie zezwolenia na przemarsz ulicą (trasa wiodła od pomnika Kopernika Krakowskim Przedmieściem do pl. Zamkowego). W przemówieniu otwierającym manifę organizatorki powiedziały: „Uwaga! Nie dość, że nie mamy reprezentacji w parlamencie, to jeszcze dziś odebrano nam prawo przemarszu ulicami Warszawy. Kobiety w dniu swego święta nie mają prawa iść ulicami swego miasta. Policja obarcza odpowiedzialnością za nieudzielenie nam zgody Zarząd Dróg Miejskich, a ZDM – Policję. Wczoraj w rozmowie telefonicznej policja powiedziała nam, że przecież możemy iść ulicą, najwyżej dostaniemy mandat w wysokości 9 zł. Zamiast dać nam prawo do przemarszu jak innym manifestacjom, policja nakłania nas do popełnienia wykroczenia. Widać chcą, abyśmy czuły się winne, że domagamy się swoich praw. To kolejny przejaw dyskryminacji i to w dniu 8 marca. Czy czujecie się dyskryminowane?” – zwróciły się do uczestniczek. „Czy chcecie manifestować? Czy chcecie iść ulicami?” – „Tak!” – odkrzyknęły zgromadzone pod pomnikiem Kopernika.

Na pl. Zamkowym odbyły się happeningi: „Przychodzi pielęgniarka do ministra” (w tym czasie pielęgniarki walczyły o podwyżki), „Promotor kobiet w Nowym Jorku” (nawiązując do słów przedstawiciela rządu, min. Jerzego Kropiwnickiego, który podczas sesji ONZ-owskiej Komisji Statusu Kobiet w Nowym Jorku, powiedział, że wprawdzie jest mężczyzną, ale ma przecież żonę i matkę, więc na prawach kobiet się zna), „Parlamentarny raz!”, „Wywiad z socjobiologiem” i „Oczy dziecka”, zaś wcześniej, pod pomnikiem Wyszyńskiego odtańczono „Sambę z babami”, dziękując Kościołowi za przejęcie kontroli nad życiem reprodukcyjnym kobiet”.


 

IV Manifa, 8 marca 2002

„Moje życie – mój wybór! 3 razy TAK! TAK dla edukacji seksualnej! TAK dla antykoncepcji! TAK dla prawa do aborcji!”

Manifa zgromadziła ponad tysiąc osób. Tym razem dotyczyła prawa do edukacji seksualnej, antykoncepcji i aborcji. Organizatorki mówiły podczas manify: „Żyjemy w kraju biedy, bezrobocia i hipokryzji. Kobiety w najtrudniejszym życiowym położeniu są postawione poza prawem, poniżone i napiętnowane. Brakuje nam w Polsce nie tylko rzetelnej edukacji seksualnej, taniej antykoncepcji, legalnej i bezpiecznej aborcji. Brakuje nam publicznej dyskusji o prawie kobiety do samostanowienia, o jej doświadczeniu i odpowiedzialności. Nie chcemy żyć w państwie wyznaniowym. Nie chcemy, aby III Rzeczpospolita była kolejnym »piekłem kobiet«. Jesteśmy za prawem do wyboru. Dlatego wychodzimy na ulice”.

Podczas manify wystąpiły dziewczyny z zespołu Duldung, odbyły się happeningi: „Wchodzimy do Europy”, „Kroniki domowe”, „Biskup i feministyczny beton” (w tym roku biskup Tadeusz Pieronek skrytykował min. Izabelę Jarugę-Nowacką, pełnomocniczkę rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, za podjęcie tematu liberalizacji prawa do aborcji, nazywając ją „feministycznym betonem, którego nawet kwas solny nie rozpuści”). Na manifie wystąpiły także Radykalne cheerleaderki.

Przed manifestacją odbyła się konferencja prasowa, na której został odczytany „List 100 Kobiet”, skierowany m.in. do Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, Episkopatu Polski i Premiera Leszka Millera. Sygnatariuszki pisały o „handlu prawami kobiet, jaki odbywa się w kuluarach integracji Polski z Unią Europejską”. List podpisało sto wybitnych kobiet ze świata kultury, sztuki, nauki, gospodarki i polityki oraz działaczki organizacji kobiecych.

Plakat autorstwa Moniki Zielińskiej zapowiadający manifę w 2002 roku.

 

V Manifa, 8 marca 2003

„Nasze ciała, nasze życie, nasze prawa!”

Manifa rozpoczęła się odczytaniem „Manifesty” autorstwa prof. Jolanty Brach-Czainy, Kingi Dunin i Agnieszki Graff i happeningiem Radykalnych Cheerleaderek. W tym roku manifestowałyśmy przeciwko seksizmowi w życiu publicznym, przedmiotowemu traktowaniu kobiet w reklamie, przemocy wobec kobiet, łamaniu praw reprodukcyjnych, w tym prawa kobiet do aborcji. Manifa była także protestem antywojennym z powodu zaangażowania się Polski w wojnę w Iraku. Pod pałacem prezydenckim odtańczono sambę przeciwko wojnie, pokazano happening antywojenny „Ku chwale Ojczyzny” Teatralnej Grupy Gender. A na zakończenie, na pl. Zamkowym, odbyły się kolejne happeningi: „Puls moralności” i „Schrystianizujemy Unię Europejską”. Nie zabrakło występu zespołu Duldung. W manifie udział wzięli również pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn Izabela Jaruga-Nowacka, minister zdrowia Marek Balicki, prof. Maria Janion, prof. Jolanta Brach-Czaina, oprócz organizacji kobiecych także Amnesty International i Inicjatywa Stop Wojnie.

W wydanej z okazji manify „Gazetce Manifowej” pisano:

„Aborcja: kobiety płacą, mężczyźni decydują.

Jeśli chcemy, by kobiety w Polsce mogły same decydować o swoim macierzyństwie, musimy na serio zacząć walczyć o nasze prawa.

Dopóki nie wywalczymy w Polsce prawa do przerywania ciąży, kobiety nie będą pełnoprawnymi obywatelkami naszego państwa” – to fragment artykułu Aleksandry Solik.

„W ciągu ostatnich kilkunastu lat wiele państw europejskich przyjęło ustawy zezwalające parom homoseksualnym na rejestracje swoich związków. Pary zyskały prawa i przywileje, takie jak udogodnienia w dziedziczeniu majątku partnera, możliwości wspólnych rozliczeń podatkowych oraz korzystanie z ubezpieczenia społecznego partnera” – to fragment artykułu Pauliny Pilch.

Plakat zapraszający na manifę w 2003 roku.

W 2003 roku z okazji 8 marca świętowano i protestowano nie tylko w Warszawie. Manifestacje, happeningi, seminaria, marsze, wystawy i debaty odbyły się m.in. w Białymstoku, Gdańsku, Krakowie, Łodzi i Poznaniu.

W Białymstoku „Dziewczyny w Akcji” odegrały happeningi „Stop przemocy wobec kobiet”, „Jestem wtedy, kiedy krzyczę” i „Nie chcę kwiatków, chcę sprawiedliwości”. „Już raz użyta przemoc może być początkiem nieszanowania twoich praw” – napisały w rozdawanych podczas demonstracji ulotkach.

Około 50 osób zgromadziła pierwsza feministyczna manifestacja w Gdańsku, zorganizowana z inicjatywy Wschodnio-Zachodniej Sieci Współpracy Kobiet NEWW Polska pod hasłem „Nasze ciała, nasze życie, nasz wybór”. Organizatorki zapraszały do wzięcia udziału, rozdając ulotki: „Kobieto! Zerwij się ze smyczy, przyjdź na przemarsz!”.

W Katowicach odbyła się „Kobieca Akademia Filmu”, poświęcona prezentacji kobiet w filmach (warsztat prowadziła Małgorzata Radkiewicz).

W Krakowie Centrum Praw Kobiet i Towarzystwo Interwencji Kryzysowej zorganizowały koncert i akcję happeningową.

W centrum Lublina odbył się happening „Chcą być wolne”.

W Łodzi nieformalna grupa anarchofeministyczna zorganizowała dwudniowy festiwal „Kobiety o kobietach”. Pierwszego dnia dyskutowano o przemocy wobec kobiet, drugi był poświęcony kulturze i sztuce kobiet.

W Olsztynie zorganizowano koncert „Reggae przeciw seksizmowi”.

W Opolu odbyło się seminarium „Tak dla Europy” i przemarsz ulicami miasta, zbierano podpisy pod apelem o przyjęcie ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn.

W Poznaniu odbył się marsz feministyczny, który próbowały zagłuszyć ultraprawicowe bojówki, a policja nie interweniowała.

We Wrocławiu anarchofeministyczna grupa „Liberta” i Nieformalna Feministyczna Grupa „Durga” zorganizowały Marsz Przeciwko Przemocy i Dyskryminacji Kobiet. Rozdawano ulotki informujące o rodzajach przemocy, jakiej doświadczają kobiety, i miejscach, gdzie można uzyskać pomoc. Odbyły się happeningi grupy „Lieber Zufrieden”: „Dekonstrukcja genu masochizmu”, „Jak się kobiety nie bije, to jej wątroba gnije”. Na Rynku pod Pręgierzem odczytany został list przeciwko przemocy i dyskryminacji skierowany do władz miasta i „Manifesta”, a osoby zgromadzone utworzyły ogromny krąg przeciwko przemocy i dyskryminacji.


 

VI Manifa, 7 marca 2004

„Dziewczyny, potrzebne są czyny!”

Warszawska manifa zgromadziła ok. trzech tysięcy osób. Głównym tematem była cenzura i coraz bardziej niepokojąca ingerencja Kościoła katolickiego w życie społeczne i polityczne. Uczestniczki i uczestnicy domagali się rozdzielenia państwa od Kościoła, wiary od polityki. Pojawiły się hasła w obronie Doroty Nieznalskiej, artystki, której postawiono zarzut obrazy tzw. uczuć religijnych: „Precz z cenzurą!”, „Sama wybieram, w co wierzę!”. Grupa Twożywo przekazała plakat z hasłem tegorocznej manify, a Dorota Nieznalska jeden ze swoich projektów dotyczących cenzury. Plakaty Nieznalskiej rozlepiono w całej Warszawie, tworząc w ten sposób swoistą wystawę artystki, której prac oficjalne galerie nie chciały wystawiać ze strachu przed oskarżeniem o obrazę wartości chrześcijańskich.

Plakat Doroty Nieznalskiej przekazany manifie w 2004 roku.

Podobnie jak w roku poprzednim manify, happeningi, demonstracje odbyły się także w innych miastach: Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Poznaniu, Toruniu, Szczecinie i Wrocławiu.

Gdańska manifa zgromadziła około stu osób. Tematem przewodnim, podobnie jak w Warszawie, była nadmierna ingerencja Kościoła katolickiego w życie społeczne i związana z nią cenzura w sztuce. Na transparentach pojawiły się hasła: „Równa praca, równa płaca”, „Moje ciało, mój wybór”, „Kobieta na papieża!”, „Wolne kobiety, wolny świat!”, ,,Stop przemocy”, „Nie damy sobie zapchać ust kremówką”, „Dziewczyny, potrzebne są czyny!”, „Patriarchat? – NIE, dziękuję!”. Marsz zakończył się wiecem przed Ratuszem.

Pierwsza krakowska manifa odbyła się pod hasłem „Koniec z kurami domowymi, w przydeptanych kapciach i przy garach. Koniec ze stereotypami!”. Zorganizowała ją nieformalna grupa, którą tworzyły Fundacja Kobieca eFKa, Kampania Przeciw Homofobii, Towarzystwo Interwencji Kryzysowej i partia Zieloni 2004. Uczestniczki na melodię pieśni rezerwistów odśpiewały pieśń o upadku patriarchatu, gdyż mottem manify było wyjście kobiet z patriarchatu. Skandowano hasła: „Wolne kobiety, wolny świat!”, „Precz z ustawą antyaborcyjną!”, „Twaróg na kanapki, ornaty w armaty, kapusta do beczki, a dzieci do przedszkola!”.

Lubelska manifa odbyła się pod hasłami: „Stop przemocy wobec kobiet” oraz „Równość zamiast kwiatka”. Zorganizowały ją lubelski oddział Amnesty International i Nieformalna Grupa „manifa365dniwroku”. Po manifie na Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej odbyła się debata „Feminizm vs. Socjobiologia”. Studentki i studenci opowiedzieli się zdecydowanie za feminizmem, tylko nieliczni za socjobiologią J

W Łodzi świętowanie 8 marca rozpoczęło się od spektaklu „Monologi Waginy”, zorganizowanego przez Niezależną Inicjatywę Kobiet NIKE i Ośrodek Teatralny Łódzkiego Domu Kultury. Zainteresowanie przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorek, tak więc grano dodatkowe spektakle. Pierwsza łódzka manifa, zorganizowana przez Nieformalną Grupę Łódź Gender, odbyła się pod hasłem „8 marca – Reaktywacja!”. Tematów poruszanych podczas demonstracji było sporo – dotyczyły sytuacji demograficznej, ekonomicznej, zawodowej, zdrowotnej, prawnej, edukacyjnej, rodzinnej, politycznej, społecznej i kulturowej. Całość zebrano w dziesięć punktów–przykazań, do których dopisano przykazanie „XI – Nie dyskryminuj!”. Odbył się również pokaz filmu „Wiedźmy” i spotkanie z udziałem reżyserki Agnieszki Trzos.

Poznańska manifa została zorganizowana przez Stowarzyszenie Kobiet KONSOLA pod hasłem „Wolne kobiety – wolny świat!”. Zgromadziła około pięćdziesięciu osób. Skandowano hasła: „Nie chcę kwiatka, chcę równości”, „Stop przemocy wobec kobiet”, „Praca dla matki, praca dla córki”. Rozdawano gazetkę manifową, w której pisano o łamaniu praw reprodukcyjnych, bezrobociu i przemocy wobec kobiet. Wystosowano list do wojewody wielkopolskiego z zapytaniem o postępy w realizacji w tym województwie „Krajowego programu działań na rzecz kobiet”.

Manifę wrocławską, której głównym tematem była praca kobiet, zorganizowały po raz kolejny Nieformalna Grupa „Durga” i anarchofeministyczna grupa „Liberta”. Hasło „Kobiecą pracą wszyscy się bogacą” nawiązywało do wyliczeń ekonomistek feministycznych wskazujących, że łączna wartość pracy domowej kobiet w Polsce przekracza sumę całego budżetu państwa. Inspiracją była również akcja Global Women’s Strike, czyli apel o zorganizowanie światowego strajku kobiet, mającego uświadomić rządom i społeczeństwom, że komfort ich codziennego życia zależy w dużej mierze od kobiecej pracy. Stąd na manifie pojawiły się hasła: „Gdy zbuntują się matka i żona, kto robotę w domu wykona?”, „Generalny strajk kobiet – gospodarka stoi”, „Bieda w Polsce jest rodzaju żeńskiego”, „Podatki na kolacje, nie na okupację”. Organizatorki alarmowały, że sześć milionów gospodyń domowych jest pozbawionych wszelkiego zabezpieczenia społecznego, w społeczeństwie dominuje seksizm, kobiety są dyskryminowane, zaś polski rząd woli topić pieniądze w wojnie w Iraku, zamiast sfinansować Fundusz Alimentacyjny. Krytykowano również władze Wrocławia, które znajdują środki na nowe lodowisko, ale nie mają ich na publiczne przedszkola, które likwidują.

Plakat Grupy Twożywo zapraszający na manifę w 2004 roku.

 

VII Manifa, 6 marca 2005

„Jesteśmy silne, razem silniejsze!”

Głównym tematem manify była sytuacja ekonomiczna kobiet, wyzysk ekonomiczny, dyskryminacja w pracy, nierówność płac, wykorzystywanie w pracy, molestowanie seksualne, „szklany sufit” blokujący kariery kobiet, darmowa praca kobiet w domu.

Drugim tematem była walka z dyskryminacją lesbijek i gejów, walka o prawa do demonstrowania własnych poglądów, sprzeciw wobec blokowania przez polityków Wiecu Wolności w Warszawie czy Marszu Tolerancji w Poznaniu i Krakowie.

Współorganizatorką manify było, obok Porozumienia Kobiet 8 Marca, Porozumienie Lesbijek. Nieformalna grupa działająca na rzecz wzmocnienia obecności i widzialności lesbijek, biseksualistek i osób transseksualnych w życiu społeczno-politycznym, walcząca z homofobią i wszelkimi formami przemocy ze względu na płeć i tożsamość oraz orientację seksualną.

Po raz pierwszy do udziału w manifie zaproszono przedstawicielki związków zawodowych, m.in. z Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położonych i OPZZ, a kobiety poszkodowane przez supermarket Biedronka, samotne matki walczące o przywrócenie Funduszu Alimentacyjnego.

Plakat zapraszający na manifę w 2005 roku.

 

VIII Manifa, 5 marca 2006

„Walczmy razem! Bądźmy wolne!                  Brońmy swoich praw!”

Tematem ponownie była sytuacja kobiet na rynku pracy, sprzeciw wobec ideologizacji edukacji i opieki medycznej oraz programowi „odnowy moralnej”, zafundowanemu przez rząd PiS-u.

W materiałach prasowych organizatorki napisały:

„Sprzeciwiamy się wykluczaniu kobiet ze sfery publicznej i z rynku pracy. Jesteśmy przeciw instrumentalnemu i populistycznemu traktowaniu macierzyństwa. Becikowe to ściema, chcemy zatrudnienia!

Żądamy dla naszych dzieci państwowej edukacji w duchu pluralizmu, otwartości i poszanowania inności. Niech Narodowy Instytut Wychowania zwalcza rasizm i homofobię.

Żądamy poszanowania praw obywatelskich wszystkich ludzi bez względu na płeć, orientację seksualną czy religię. Nie pozwolimy na demontaż demokracji.

Polityka rządu jest antykobieca, a nie prorodzinna.

Mamy prawo decydować o tym, czy i kiedy będziemy miały dzieci. Nie każda kobieta chce zostać matką, a kobieta, która urodziła dziecko, jest nie tylko matką, lecz także obywatelką, pracownicą, artystką, działaczką, manifestantką czy po prostu osobą.

Kobiety, które mają dzieci, są dyskryminowane na rynku pracy. Te, które prowadzą własne małe firmy, nie mogą iść na urlop wychowawczy, chyba że zapłacą za to z własnej kieszeni. A co robi rząd? Daje jałmużnę i proponuje dalsze wydłużenie urlopów macierzyńskich! Nie chcemy jednorazowych zasiłków, takich jak becikowe, tylko respektowania prawa do pracy.

W Polsce obowiązuje jedna z najbardziej restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych w Europie. Środki antykoncepcyjne nie są dofinansowywane przez państwo, edukacja seksualna w szkołach praktycznie nie istnieje. Jednocześnie rząd, który twierdzi, że najważniejsza jest rodzina, nie chce wspierać kobiet, które pragną skorzystać z zapłodnienia in vitro. Dlaczego w państwie teoretycznie neutralnym światopoglądowo to Kościół decyduje, które procedury medyczne i leki będą finansowane przez służbę zdrowia? Żądamy respektowania naszego prawa do decydowania o swoim życiu.

Edukacja według modelu prawicy jest szowinistyczna, a nie patriotyczna.

Zamiast dokonać realnej poprawy sytuacji w szkolnictwie, rząd powołuje Narodowy Instytut Wychowania, który ma opracować i nadzorować strategię wychowania w polskich szkołach. Dobrze wiemy, jak wygląda prawicowa edukacja – jej niechlubnym świadectwem jest Młodzież Wszechpolska. Chcemy, żeby szkoła była miejscem edukacji, a nie indoktrynacji. Żądamy, aby edukacja seksualna wróciła do szkół, i nie zgadzamy się na pseudopatriotyczny nacjonalizm. Chcemy, aby nasze dzieci wychowywane były w atmosferze otwartości i szacunku dla innych, a nie w nienawiści i pogardzie do wszystkiego, co odmienne.

Mówiąc o wartościach chrześcijańskich i „rewolucji moralnej”, rząd w rzeczywistości promuje ksenofobię oraz nietolerancję i zmierza prostą drogą do dyktatury politycznej i obyczajowej.

To, co nazywa się Normalnością, Moralnością Publiczną, to sposób na zamknięcie nas, Polek i Polaków, w wąskich ścianach obsesji, strachu i agresji. Ma to niewiele wspólnego z chrześcijaństwem, które obejmuje przesłanie miłości („Kochaj i rób, co chcesz”, pisał św. Augustyn), nie zaś nienawiści. To nie chrześcijaństwo i miłość, tylko dyktatura.

Rząd powołuje się na prawo i sprawiedliwość, podczas gdy sam łamie konstytucyjne prawa obywateli.

Prawo do publicznych zgromadzeń jest jednym z podstawowych praw obywatelskich w demokracji. Nie damy go sobie odebrać. Nie pozwolimy na zamknięcie nam ust – zarówno na ulicy, jak i w mediach. Manifa to święto demokracji i wolności. Święto kobiet”.

Plakat zapraszający na manifę w 2006 roku.

 

IX Manifa, 4 marca 2007

Wielki Marsz Solidarności Kobiet

Pod koniec 2006 roku Liga Polskich Rodzin zgłosiła projekt wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji do Konstytucji. Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości sytuacja kobiet dramatycznie się pogarszała. „Politycy podejmują decyzje dotyczące życia kobiet – lekceważąc dramatyczne skutki swoich uchwał. Zaproponowany konstytucyjny zapis o »ochronie życia od poczęcia« to brak uszanowania wartości życia kobiet. W połączeniu z planami ograniczenia dostępu do środków antykoncepcyjnych i brakiem edukacji seksualnej skaże wiele z nas na śmierć lub utratę zdrowia. Dramatyczna sytuacja może dotknąć Ciebie, Twoją siostrę, córkę, przyjaciółkę. Dlatego nazwałyśmy ten Marsz – Marszem Solidarności Kobiet. Nie możemy dłużej udawać, że nic się nie dzieje, czas podnieść alarm!” – pisały organizatorki w zaproszeniu. Apelowały o mobilizację kobiet i wyjście na ulice.

Plakat zapraszający na manifę w 2007 roku.

„Nie zamierzamy siedzieć cicho i udawać, że wszystko jest w porządku. Mimo już i tak bardzo restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej, która skazała rzesze kobiet na niepotrzebne dramaty i tragedie, obecna koalicja chce do tego wszystkiego dołożyć nowy zapis w konstytucji, w wyniku którego każda kobieta, która zaszła w ciążę, będzie musiała urodzić – nawet jeśli może z tego powodu stracić życie. Plany ograniczenia dostępu do środków antykoncepcyjnych i brak edukacji seksualnej oraz plany wprowadzenia edukacji seksualnej tylko dla dziewczynek, na której będzie się promować abstynencję seksualną, pokazują przedmiotowy stosunek do kobiet. Jednocześnie posłowie koalicji rządzącej ogłaszają, że lesbijkom trzeba odbierać ich dzieci (sic!). W Polsce 60 procent ludzi żyje na granicy minimum socjalnego – niewiele z nas stać na zabieg w podziemiu, większość naraża zdrowie lub życie zabiegami przeprowadzanymi na własna rękę. Bo żaden zakaz i tak nie zmniejsza liczby przerwanych ciąż. Zaś kobiety, które chcą mieć dzieci, nie mogą liczyć na pomoc państwa w leczeniu niepłodności. Kolejne afery z czołowymi politykami w tle, dotyczące molestowania seksualnego w pracy, nasilająca się przemoc wobec kobiet i dziewczynek ilustrują dramatyczną sytuację!

Czas powiedzieć dość, poczujmy własną siłę! Wspólny marsz to wyraz naszej odpowiedzialności i odwagi!” – pisały organizatorki.


 

X Manifa, 8 marca 2008

„Zdrowie kobiet”

Tym razem manifa była poświęcona zdrowiu kobiet. Jak pisały organizatorki:

„Jak dotąd politycy różnej maści chętnie wznoszą toasty za zdrowie pięknych pań i na tym się kończy. Gdy podejmowane są decyzje dotyczące naszego zdrowia – a często i życia – zachowują się, jakby mieli już dobrze w czubie.

DLATEGO WYCHODZIMY NA ULICĘ:

Chcemy móc się leczyć w szpitalach, w których pracują godnie opłacane pielęgniarki i położne.

Chcemy mieć płace i emerytury, które wystarczą nam na dbanie o swoje zdrowie. dziś i w przyszłości. także wtedy, gdy pracujemy na kasie w hipermarkecie.

Chcemy, by skutecznie chroniono zdrowie i życie kobiet przed przemocą.

Chcemy móc leczyć niepłodność, nawet jeśli nie zarabiamy tyle co posłowie.

Chcemy mieć prawo do rodzenia po ludzku, nawet jeśli nie należymy do najbogatszej elity.

Chcemy, żeby kobiety wreszcie same mogły decydować o tym czy, ile i kiedy będą miały dzieci. By mogły samodzielnie podejmować odpowiedzialne decyzje. Decyzje na tak i na nie”.

Plakat zapraszający na manifę w 2008 roku.

„Gazeta Manifowa” 2008.


 

XI Manifa, 8 marca 2009 (anonsowana jako X Wielka Manifa)*

„Każda ekipa ta sama lipa”

Dzięki solidarnej działalności kobiet udało się zapobiec wielu niekorzystnym zmianom w prawie, jednak w dalszym ciągu kobiety są dyskryminowane w zakresie pracy, edukacji, ochrony zdrowia, sprawiedliwości i ochrony przed przemocą. Jak podkreślały organizatorki, „Każda koalicja rządząca miała własne pomysły na to, jak pogorszyć naszą sytuację, każda była głucha na głos społeczeństwa. Stąd nasze hasło: »Każda ekipa – ta sama lipa!«”.

POSTULATY X WIELKIEJ MANIFY KOBIECEJ

 

  1. Stop przemocy wobec kobiet. Egzekwowanie zapisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej.

Żądamy skutecznego ścigania i karania sprawców przemocy wobec kobiet i dzieci. Ochrony dla ofiar przemocy. Skutecznych i szybkich reakcji policji i wymiaru sprawiedliwości. Dość już bicia, gwałtów i morderstw przy milczącym przyzwoleniu policji i sądów!

  1. Zdrowie kobiet. Dostęp do badań profilaktycznych i opieka okołoporodowa.

Żądamy dostępu do profesjonalnej i refundowanej opieki medycznej: mammografii, cytologii, bezpłatnego znieczulenia i porodów rodzinnych bez dodatkowych opłat. Wymagamy urealnienia terminów oczekiwania na badania. Żądamy podmiotowego traktowania kobiet w ciąży i odtworzenia Izb Porodowych w całej Polsce.

  1. Leczenie niepłodności. Refundowane in vitro.

Żądamy odrzucenia tzw. projektu Gowina który zagraża zdrowiu obywatelek. Żądamy rozsądnego prawa o leczeniu niepłodności i europejskiego standardu opieki medycznej, niezależnie od stanu cywilnego i orientacji psychoseksualnej. Popieramy obywatelski projekt ustawy, przygotowany z udziałem świeckich specjalistek i specjalistów. W państwie świeckim nie może być miejsca na paraliżowanie postępowego prawa i psucie medycyny głosami władz kościelnych!

  1. Pełnia praw reprodukcyjnych. Edukacja seksualna oparta na faktach. Refundacja nowoczesnej antykoncepcji. Bezpłatna i bezpieczna aborcja.

Żądamy przyjęcia przez Sejm Ustawy o świadomym rodzicielstwie wg projektu przygotowanego w 2003 roku przez Parlamentarną Grupę Kobiet i kobiece organizacje pozarządowe. Żądamy wywiązania się przez państwo z obowiązku neutralnej światopoglądowo, opartej na faktach edukacji seksualnej. Żądamy podręczników do edukacji seksualnej zgodnych z wiedzą medyczną. Żądamy zakazu wpływania przez Kościół Katolicki i inne związki wyznaniowe na treść podręczników szkolnych, w szczególności na podręczniki z dziedziny edukacji seksualnej. Żądamy refundacji nowoczesnej antykoncepcji. Żądamy wniesienia w tej kadencji Sejmu projektu ustawy liberalizującej skandaliczne polskie prawo antyaborcyjne – do poziomu cywilizowanej reszty Europy.

  1. Nowoczesne prawo antydyskryminacyjne. Urząd Pełnomocniczki, która będzie dbać o nasze sprawy.

Żądamy uchwalenia prawa antydyskryminacyjnego (do czego zobowiązują nas traktaty unijne) zabraniającego dyskryminacji w edukacji, usługach i innych sferach życia społecznego. Urząd pełnomocniczki ds. równego statusu kobiet i mężczyzn ma być zgodny z dyrektywami unijnymi, niezależny, kadencyjny i mieć prawo inicjatywy ustawodawczej; ma przeciwdziałać również dyskryminacji ze względu na orientację psychoseksualną, niepełnosprawność, wiek, klasę i pochodzenie etniczne. Lesbijki, osoby bi- i transseksualne maja prawo czuć się w Polsce u siebie. Żądamy monitorowania przez urząd równości w warunkach zatrudnienia: równa płaca za równą pracę.

  1. Szacunek dla pracy matek. Abolicja dla kobiet poszkodowanych przez ZUS.

Żądamy bezpłatnych państwowych i przyzakładowych żłobków i przedszkoli. Żądamy przepisów pozwalających na legalną pracę opiekunek. Żądamy uczciwego ZUSu, który nie będzie prześladował matek i kobiet w ciąży. Żądamy uchwalenia przez Sejm abolicji dla kobiet poszkodowanych przez ZUS (ściganych za rzekomo „zaległe” składki).

  1. Równość rodzicielska. Mężczyźni też mają dzieci! Urlopy ojcowskie. Równe obowiązki i prawa dla obojga rodziców w prawie pracy. Skuteczna egzekucja alimentów.

Żądamy prawa o urlopach ojcowskich w wymiarze stosownym do urlopu macierzyńskiego, zrównującego szanse matek i ojców na rynku pracy, wyrównującego prawa i obowiązki matek i ojców w zakresie zwolnień lekarskich na opiekę nad dziećmi. Żądamy instrumentów prawnych służących ochronie praw dzieci i skutecznej egzekucji alimentów. Żądamy skutecznych i konsekwentnie realizowanych przepisów dla policji, komorników i sądów.

  1. Zabezpieczenie prawne związków nieformalnych.

Żądamy przyjęcia ustawy o obywatelskich związkach rejestrowanych zgodnej z projektem obywatelskim, bez dyskryminacji związków jednopłciowych. Żądamy ochrony praw i zabezpieczenia finansowego dla dzieci urodzonych w związkach nieformalnych.

  1. Rozdział kościoła od państwa. Religia w parafiach, nie w szkołach. Zakaz finansowania związków wyznaniowych.

Oczekujemy od sejmu zgłoszenia projektu ustawy o zakazie finansowania wszelkich związków wyznaniowych przez państwo, wraz z zakazem nauczania religii w szkołach publicznych i zakazem udziału przedstawicieli związków wyznaniowych w państwowych gremiach doradczych. Nie zgadzamy się na finansowanie posługi księży w szpitalach z budżetu państwa.

  1. Parytety w wyborach.

Żądamy nowej ordynacji wyborczej, wprowadzającej obowiązek stosowania parytetów w zakresie płci kandydatów na wszystkich listach wyborczych i w statutach partii politycznych.

Plakat zapraszający na manifę w 2009 roku.

POSTULATY MATEK – MANIFOWY „KIDS BLOCK”

  1. Bezpłatne szkoły rodzenia, porody rodzinne i znieczulenie.
  2. Rynek pracy- wprowadzanie elastycznych form pracy, regulacja kwestii składek ubezpieczeniowych i wspieranie kampanii świadomościowych wśród pracodawców/czyń.
  3. Zaangażowanie ojców w opiekę i wychowywanie dzieci.
  4. Pomoc dla matek dzieci niepełnosprawnych.
  5. Przystosowanie architektoniczne miast i wsi do osób poruszających się z wózkami dziecięcymi.
  6. Przystosowanie służby zdrowia do potrzeb matek i dzieci.
  7. Zabezpieczenie prawne i finansowe dla dzieci ze związków nieformalnych.
  8. Niewprowadzanie stawki 22% na ubrania i buty dziecięce
  9. Skuteczna egzekucja alimentów i karanie dłużników alimentacyjnych.
  10. Opieka socjalna dla rodzin ubogich i zagrożonych patologią.

Pieśń z Manify

Refren: Hej siostry bracia manifa wzywa nas!

Hej siostry bracia już w trasę ruszyć czas!

Dziesiąty raz rusza ten marsz

I przejdzie środkiem naszej warszawy awy awy awy awy

 

Czy biskup bogiem jest, czy leczy cię w szpitalu?

Czy zamiast stuły stetoskop nosić ma?

Czy blastocysta ta ma w sobie wiele żalu?

Czy na lekcjach biologii poseł Gowin spał?

 

Kiedy kobieta rodzić ma to czy bez bólu?

Czy raczej niech na patriarchatu cierpi cześć?

Czy ścisły rejestr ciąż potrzebny jest jak w ulu?

Czy za nasze podatki muszą bzdury pleść?

 

Pełnomocniczkę mamy dziś do spraw niczego

Co do sarenki za to lubi oddać strzał

Zabić sarenkę tak – wszak nie jest to nic złego.

Lecz na ten urząd ją mianował pierwszy wał.

* Demonstracja ogłoszona jako X Wielka Manifa była w rzeczywistości już jedenastą manifą, ponieważ w 2000 roku zostały zorganizowane dwa marsze: 8 marca i 10 grudnia. Poza tym do przygotowanego wówczas zestawienia wkradł się błąd – nie uwzględniono manify zorganizowanej w 2004 roku.

 

XII (XI) Manifa, 7 marca 2010

„Solidarne w kryzysie, solidarne w walce!”

Manifa została zorganizowana wspólnie ze związkami zawodowymi: Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych, Wolnym Związkiem Zawodowym „Sierpień’80” i Związkiem Nauczycielstwa Polskiego. Główny nacisk został położony na kwestie ekonomiczne, krytykowano wykorzystywanie kryzysu gospodarczego przez rząd jako pretekstu do wprowadzania neoliberalnych rozwiązań. „Wychodzimy na ulice by powiedzieć, że nie zgadzamy się, aby państwo wycofywało się ze swoich obowiązków! Nie zgadzamy się na wizję państwa, w którym przetrwać mogą tylko najsilniejsi! Chcemy państwa, w którym działa opieka zdrowotna, w którym powszechnie dostępne są żłobki i przedszkola, w którym zapewniona jest opieka nad osobami starszymi i chorymi!” – pisano w zaproszeniu na manifę. „Chodźmy razem! Pokażmy, że solidarność to nie puste słowo czy hasło, które utraciło swą treść, ale wartość, o którą trzeba walczyć na co dzień! Chcemy państwa solidarnego ze swoimi obywatelkami i obywatelami!”.

Na manifie przedstawiono czternaście postulatów, które były podsumowaniem problemów, o których mówiłyśmy na manifach przez ostatnie dziesięć lat:

  1. Opieka zdrowotna. Żądamy wypłacenia obiecanych pielęgniarkom podwyżek! Dość represjonowania działaczek związkowych i kryminalizacji strajków. Żądamy rozwiązań, które zapewnią godziwą opiekę nad osobami chorymi, starszymi i niepełnosprawnymi.
  2. Opieka nad dziećmi. Żądamy przywrócenia sieci bezpłatnych państwowych żłobków i przedszkoli, szczególnie w mniejszych miejscowościach i wsiach oraz realizacji inicjatywy Związku Nauczycielstwa Polskiego.
  3. Równość rodzicielska oraz równe obowiązki i prawa dla obojga rodziców w prawie pracy. Konieczne jest promowanie i wydłużanie urlopów ojcowskich, a także skuteczna egzekucja alimentów.
  4. Nasze emerytury. Żądamy, żeby państwo odprowadzało składki emerytalne za czas urlopu macierzyńskiego i wychowawczego przedsiębiorczyń, stworzyło zabezpieczenia emerytalne dla wdów oraz gospodyń domowych. Konieczne jest także wyrównanie przyszłych emerytur kobiet i mężczyzn.
  5. Żądamy wprowadzenia ustawy zakazującej omijających kodeks pracy praktyk zatrudnieniowych stosowanych przez firmy outsourcingowe. Dość umów śmieciowych!
  6. Żądamy zaprzestania masowych zwolnień, obniżania i niewypłacania pensji pod pretekstem kryzysu. Premier mówi, ze kryzysu nie ma, pracodawcy weźcie to sobie do serca!
  7. Żądamy stworzenia formalnych zabezpieczeń finansowych i prawa dziedziczenia dla par jednopłciowych.
  8. Żądamy respektowania zakazu nielegalnych eksmisji, i stworzenia działającego systemu zabezpieczeń dla eksmitowanych. Oczekujemy rozwiązania dramatycznych problemów mieszkaniowych i wprowadzenia prawa do mieszkania na wzór francuski.
  9. Żądamy prawnego przeciwdziałania przemocy ekonomicznej w rodzinie.
  10. Nowoczesne rozwiązania antydyskryminacyjne. Żądamy dymisji Elżbiety Radziszewskiej i powołania kompetentnej Pełnomocniczki w drodze konkursu! Żądamy wprowadzenia parytetów w wyborach!
  11. Pełnia praw reprodukcyjnych. Żądamy edukacji seksualnej opartej na faktach i refundacji nowoczesnej antykoncepcji. Żądamy prawa do decydowania o posiadaniu dzieci!
  12. Leczenie niepłodności. Żądamy przyjęcia obywatelskiego projektu ustawy, który reguluje kwestie związane z dostępem do in vitro!
  13. Żądamy respektowania świeckości państwa i zakazu finansowania przez państwo związków wyznaniowych.
  14. Żądamy spełnienia postulatów dotyczących wyrównywania szans matek, przekazanych Rządowi przez Fundację MaMa.

„Gazeta Manifowa” 2010


 

XIII (XII) Manifa, 6 marca 2011

„Dość wyzysku! Wymawiamy służbę!”

Tematem były drastyczne nierówności ekonomiczne. Jak wskazywały organizatorki, „blisko 40 procent polskiego społeczeństwa pracuje za grosze i walczy o przeżycie, a 2 miliony Polaków i Polek żyje poniżej progu ubóstwa”. Dlatego mówiono o „bezrobociu, nagminnym łamaniu prawa pracy i tym, że »elastyczne« formy zatrudnienia nikomu się na dłuższą metę nie opłacą” (według ówczesnych danych 28 procent zatrudnionych było na tzw. umowach śmieciowych). Dlatego temu właśnie była poświęcona manifa, gdyż – jak podkreślały organizatorki – „te zjawiska w sposób szczególny dotykają kobiet – głównie one zatrudniane są w sklepach wielkopowierzchniowych, w ochronie zdrowia, bądź jako tzw. personel pomocniczy na uczelniach czy w urzędach. W przypadku kobiet brak stałej umowy o pracę utrudnia, czy wręcz uniemożliwia decyzję o tym, czy i kiedy mieć dziecko. Ponadto to kobiety mają kolejne »etaty«, czyli pracę w domu i pracę opiekuńczą – niestety, za pracę na tych »etatach« nie dostają wynagrodzenia, ten czas nie wlicza się też do emerytury, o czym nie wspomina się w kontekście reformy emerytalnej. Często pracę zawodową kobiet traktuje się wręcz jak służbę, wyceniając ich pracę haniebnie nisko i odmawiając im prawa do zabezpieczeń socjalnych, a także prawa do protestu. Dlatego wychodzimy na ulice pod hasłem: DOŚĆ WYZYSKU! WYMAWIAMY SŁUŻBĘ!”.

W manifie uczestniczyły przedstawicielki i przedstawiciele związków zawodowych: Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Plakat zapraszający na manifę w 2011 roku autorstwa Beaty Sosnowskiej.

 

XIV (XIII) Manifa, 11 marca 2012

„Przecinamy pępowinę!”

Zbyt ścisłe związki Kościoła i państwa, wpływ hierarchów kościelnych na życie publiczne i kształtowanie prawa od dawna były tematem pojawiającym się podczas kolejnych manif. Tym razem organizatorki zaprosiły do wspólnego odcięcia pępowiny łączącej Sejm z Kościołem. W oświadczeniu napisały:

„Nie tylko światowa gospodarka, ale i demokracja są dziś w kryzysie. Widać to również w Polsce. Niezależnie od tego jakie społeczeństwo ma poglądy, np. na in vitro, religię w szkołach, krzyż w parlamencie, tarczę antyrakietową, związki partnerskie, A.C.T.A, i wiele innych ważnych spraw, kolejne rządy podejmują decyzje bez konsultacji ze społeczeństwem.

Rządzący chętniej konsultują się z biskupami, niż z obywatelkami i obywatelami, które/ych mają reprezentować. A zamiast długofalowej polityki społecznej wolą finansować jednorazowe imprezy, przeznaczone głównie dla mężczyzn.

Priorytety polityków widać również wyraźnie w dzieleniu naszych wspólnych pieniędzy, czyli budżetu. Jak to się dzieje, że wciąż brakuje środków na edukację, opiekę przedszkolną, ochronę zdrowia czy programy przeciwdziałające przemocy wobec kobiet, ale zawsze znajdą się pieniądze na Kościół katolicki czy piłkę nożną?

Kobiety to połowa społeczeństwa i chcemy, by było to widać w polityce i w budżecie!

Mamy dość rządów rynkowo-konkordatowych!

Na początek odetniemy wreszcie pępowinę, która łączy Sejm z Kościołem – przetnijmy ją razem! Zapraszamy!”

„Gazeta Manifowa” 2012


 

XV (XIV) Manifa, 10 marca 2013

„O Polkę niepodległą!”

To plakat tej manify wzbudził takie emocje. Po raz pierwszy znak Polski Walczącej został wykorzystany, aby mówić o łamaniu praw kobiet. Później zostanie wykorzystany w podobny sposób podczas Czarnych Protestów.

Manifa w 2013 roku została poświęcona pamięci dziennikarki i publicystki Anny Laszuk (1969-2012), która w swoich programach wiele miejsca poświęcała łamaniu praw kobiet, dyskryminacji, sytuacji osób nieheteronormatywnych, była autorką pierwszej polskiej książki o lesbijkach Dziewczyny, wyjdźcie z szafy.

W materiałach prasowych organizatorki pisały:

„W Polsce podobno wszyscy bardzo szanują kobiety. Mamy przecież i Matkę Polkę, i Matkę Boską, i Polonię, a w ogóle to Polska jest kobietą” – pisały w oświadczeniu organizatorki manify. „Tyle, że my, kobiety, często nie mamy ani siły, ani czasu, żeby walczyć o siebie. Bo to my mamy ratować ZUS i PKB, zastępować podupadłą służbę zdrowia, radzić sobie bez żłobków i domów opieki. To my, kobiety, mamy pracować za grosze i nigdy się nie skarżyć.

Politykę robi się kosztem ciał kobiet, naszego życia i zdrowia. Każda sejmowa debata to słowo, które staje się ciałem, a dokładnie: słowo polityków staje się naszym ciałem. Gdzie jest nasza niepodległość?

W Polsce macica jest polityczna, ale żołądek prywatny, „życie poczęte” jest polityczne, ale narodzone jest już tylko twoim problemem. Rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem to sprawa prywatna, ale już rodzina, w której ludzie homo- lub heteroseksualni chcą żyć w związku partnerskim to sprawa wagi państwowej – politycy wytoczą najcięższe działa, będą obrażać wszystkich „innych” i krzyczeć o zagrożeniu dla rodziny. Będą zaglądać nam do łóżek w imię chrześcijańskiej miłości, ale nie zajrzą do domów, w których mąż bije i/lub gwałci żonę. Walka z przemocą wobec kobiet to przecież atak na świętość polskiej rodziny.

Myślisz „Mam w nosie politykę, to mnie nie dotyczy”. Pomyśl jeszcze raz. Tu chodzi o ciebie, twoje życie, twoje ciało. Politykę robi się kosztem kobiet – my ponosimy jej koszty.

Chodź z nami, bądźmy razem, zmieńmy to razem. Jako kobiety, jako Polki, jako imigrantki, jako ludzie. Nie chcemy żyć w kraju, w którym koszty zmian i kryzysów spadają wciąż na barki kobiet, w którym politycy i Kościół próbują nas kontrolować i zastraszać, w którym daje się nam kwiaty nie jako wyraz szacunku, ale zamiast szacunku i równości.

Powiedzmy głośno, że chcemy być wolne. Chcemy być niepodległe! Chcemy odzyskać nasze siły, nasz czas i nasze ciała! Jeszcze Polka nie zginęła!”

„Gazeta Manifowa” 2013


 

XVI (XV) Manifa, 9 marca 2014

„Równość w szkole – w domu – w pracy”

„Równość zaczyna się w domu i w szkole – bez edukacji do równości nie pokonamy wszystkich tych podziałów, które zatruwają nasze życie polityczne i społeczne, naszą codzienność. Bez niej nie będziemy równi i równe w pracy, w polityce, w codziennym życiu” – pisały organizatorki w materiałach prasowych

„Jesienią ubiegłego roku media obiegło zdjęcie małego chłopca w fartuszku z krepiny. Miało być ono dowodem na to, że edukacja równościowa to zagrożenie dla dzieci, którym tajemnicze siły »genderystów« chcą na siłę zmieniać płeć. Choć sam pomysł był absurdalny, wielu rodziców się zaniepokoiło – nigdy za wiele ostrożności, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo dzieci. Kiedy jednak dziennikarka jednego z głównych dzienników dotarła do przedszkola, w którym zrobiono zdjęcie, okazało się, że doniesienia mediów nijak mają się do rzeczywistości. Chłopiec nie był przebrany za dziewczynkę, tylko za fryzjera, a w całej zabawie chodziło o wybór zawodu, a nie płci… Niestety, większość mediów nie zamieściła nawet sprostowania, a politycy obu płci nadal przekonują, że największym zagrożeniem dla naszych dzieci jest „gender”. To w sumie nie dziwi – łatwiej walczyć z wrogiem, który jest wymyślony. W Polsce co roku ponad 100 tysięcy dzieci wymaga dożywiania, ponad 20% jest zagrożonych nędzą (wg danych UNICEF-u). Także w rodzinach, w których sytuacja ekonomiczna nie jest zła, dużym problemem są koszty podręczników i wyprawki szkolnej, brak żłobków i przedszkoli czy dostęp do zajęć pozaszkolnych.

Niestety, zamiast walczyć z biedą i nierównością, politycy walczą z wymyślonym »genderem«. Co gorsza, robią to kosztem dzieci, bo celem ataków stała się edukacja równościowa w szkołach i przedszkolach. Przemoc w szkołach, szczególnie przemoc wobec dziewcząt, to realny problem. A edukacja równościowa ma za zadanie właśnie przeciwdziałanie przemocy. Ma uczyć, jak przemoc rozpoznawać i jak się przed nią chronić, ma zwalczać stereotypy dotykające zarówno dziewcząt, jak i chłopców, uczyć szacunku wobec siebie i innych. Tymczasem, rodzicom wmawia się, że równościowe zajęcia szkodzą, prowadzą do seksualizacji dzieci i rozpadu rodziny. Niewiedza nikogo nie chroni! Wiedza i dobrej jakości edukacja są kluczem do tego, by nasze dzieci były bezpieczne. Dlatego jako rodzice, jako obywatele i obywatelki mówimy politykom: dość! Ręce precz od naszych dzieci! One zasługują na porządną edukację, a nie kłamstwa posłanki Kempy czy histeryczne fantazje księdza Oko.

To zbyt ważna sprawa, żeby zostawić ją polityczkom i politykom. Tu chodzi o równość. Równość nie jest tylko hasłem w unijnych dokumentach, ale podstawowym prawem i elementarną potrzebą każdego człowieka. Potrzebujemy równości jako zwykli ludzie. Jesteśmy przecież różni, mamy różne poglądy i potrzeby, ale każdy i każda z nas zasługuje na szacunek i godne życie. Jako społeczeństwo potrzebujemy nie tylko formalnej równości szans, ale prawdziwej równości opartej na solidarności między kobietami i mężczyznami, osobami młodszymi i starszymi, ludźmi, którym się powiodło, i tymi, którzy są ubodzy, osobami o różnych światopoglądach, różnej religii, poziomie sprawności czy orientacji psychoseksualnej. Chcemy żyć w społeczeństwie, w którym ludzie wzajemnie się szanują i wspierają. Tylko tyle i aż tyle. Równość zaczyna się w domu i w szkole, ale potrzebujemy jej wszędzie – w pracy, na ulicy i w parlamencie.

Dlatego najwyższy czas stanąć po stronie równości i społecznej solidarności.

Niech Manifa stanie się lekcją równości! Nie wagaruj!”.

„Gazeta Manifowa” 2014


 

XVII (XVI) Manifa, 8 marca 2015

„Wszystkie jesteśmy u siebie!”

Jak podkreślały organizatorki, „hasło nie opisuje sytuacji faktycznej. Ono ma mówić: Halo! Wszyscy, którzy macie władzę i pieniądze, wszyscy, którzy się rozpychacie, wszyscy, którzy chcecie wyrzucać nas z kraju, mieszkań, z naszych ciał, wszyscy którzy stoicie na straży tego antyludzkiego porządku: USŁYSZCIE, tak, do cholery, jesteśmy tu WSZYSTKIE U SIEBIE. Nie możecie kupić kosmosu, ten kraj jest tak samo nasz, ten kraj jest tak samo krajem naszych sióstr uchodźczyń, krajem każdej osoby, która chce się w nim znaleźć”.

Trasa manify biegła obok feministycznych miejsc na mapie Warszawy, m.in. Fundacji Feminoteka na ul. Mokotowskiej, Fundacji MaMa na ul. Wilczej, Skłotu Syrena.

„Gazeta Manifowa” 2015


 

XVIII (XVII) Manifa, 6 marca 2016

„Aborcja w Obronie Życia!”

„Poprzez ten przekaz przywracamy racjonalność debacie o przerywaniu ciąży. Wskazujemy, kto rzeczywiście broni życia, a kto czyni innym krzywdę” – pisały organizatorki.

„Hasło może wydawać się absurdalne, ale jego uzasadnienie jest bardzo proste: to właśnie prawo do aborcji chroni życie – życie kobiet i dzieci. Brak legalnej aborcji to aborcje w podziemiu, niebezpieczne i drogie. Odmawiając kobietom prawa do aborcji, stawia się je pod ścianą. Kobiety przerywają ciążę bez ochrony lekarskiej, ryzykując życie i narażając swoje dzieci na sieroctwo. Rocznie 5 milionów kobiet jest hospitalizowanych z powodu komplikacji po niebezpiecznej aborcji. Około 220 tysięcy dzieci traci z tego powodu matki.

Manifa żąda dostępu do aborcji i antykoncepcji, edukacji seksualnej, godnych porodów i poronień, faktycznego wsparcia dla osób wychowujących dzieci. Żądanie tych praw to prawdziwa obrona życia.

Prawo do decydowania o swojej płodności jest prawem człowieka!”

Hasło manify zostało ogłoszone 23 lutego na Placu Trzech Krzyży. O 11.00 przed zgromadzonych pod Kościołem Św. Aleksandra dziennikarzy i dziennikarki oraz obserwatorów i obserwatorki zajechał samochód z banerem „Aborcja W Obronie Życia” oraz nagraniem z hasłem i żądaniami. Po udzieleniu wywiadów członkinie Porozumienia wsiadły do samochodu, kilkukrotnie okrążyły Plac, oraz ruszyły na ulice Warszawy, którymi jeździły do 19.00, zapraszając mieszkańców i mieszkanki Warszawy na Manifę.


 

XIX (XVIII) manifa, 5 marca 2017

„Przeciw przemocy władzy. Dość wyzysku reprodukcyjnego!”

W 2017 roku w kilku miastach (m.in. w Poznaniu, Wrocławiu, Lublinie, Bydgoszczy, Łodzi, Warszawie) manify odbyły się pod wspólnym hasłem „Przeciw przemocy władzy”.

Jak pisały organizatorki:

„Protestujemy przeciwko wszelkiej przemocy – instytucjonalnej, systemowej, ekonomicznej, fizycznej, seksualnej, psychicznej, symbolicznej, przeciwko zaniechaniom i bierności tam, gdzie potrzeba pomocy i wsparcia.

Protestujemy przeciw przemocy władzy, która:

– zwiększa nierówności i ubóstwo, generuje wykluczenie i marginalizację wielu grup – kobiet, migrantek i migrantów, uchodźczyń i uchodźców, osób LGBTQIA+, osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunek i opiekunów, osób z mniejszych miejscowości i wsi, osób zatrudnionych bez umów lub na śmieciówkach, osób bezrobotnych, osób starszych, samodzielnych matek i ojców oraz wielu innych grup;

– stoi po stronie kapitalizmu i wielkich korporacji, czerpie korzyści z prekaryzacji pracy – z wyzysku pracownic i pracowników zatrudnionych za głodowe pensje oraz z nieodpłatnej pracy opiekuńczej kobiet;

– stoi po stronie patriarchatu i seksizmu, przyzwala na przemoc domową i seksualną, chroni alimenciarzy;

– ogranicza dostęp do dóbr publicznych i pomocy społecznej, do edukacji, pracy, służby zdrowia, żłobków i przedszkoli dla dzieci, mieszkań komunalnych;

– przyzwala na przemoc wobec migrantek i migrantów, uchodźczyń i uchodźców; toleruje ksenofobię i rasizm.

Władza to nie tylko parlament, rząd, politycy i partie. To również organizacje i osoby, takie jak kościoły, korporacje, firmy i wiele innych, które wpływają na nasze codzienne życie i wykorzystują ogólnie dostępne zasoby do własnych celów. „Władza” to kumulacja opresji. Kryje się w sieciach relacji między ludźmi, w języku, w dostępności do dóbr wspólnych, w tym, czyj głos uznaje się za godny wysłuchania, a czyj się tłumi.

Wyzysk reprodukcyjny oznacza, że władza nas ignoruje, zaniedbuje i zachowuje się represyjnie we wszystkich sferach związanych z reprodukcją:

– zmusza nas do rodzenia – w praktyce jest całkowity zakaz aborcji, a dostęp do antykoncepcji jest coraz bardziej ograniczany;

– nie wspiera nas wtedy, kiedy chcemy mieć dzieci – świadczy o tym wycofywanie refundacji zabiegów in vitro oraz rezygnowanie ze standardów opieki okołoporodowej, a także niewspieranie rodzin nieheteroseksualnych;

– ogranicza dostęp do żłobków i przedszkoli – zmusza to nas do rezygnacji z pracy zarobkowej i tym samym z prawa do opieki socjalnej (np. emerytury), pracy na dwa etaty – w zakładzie pracy i w domu, a nasze matki na emeryturze do nieodpłatnej opieki nad naszymi dziećmi;

– uniemożliwia leczenie niepłodności – procedura in-vitro, aborcja w klinice za granicą, godny poród czy żłobek dla dziecka stają się luksusem tylko dla nielicznych;

– tworzy klimat wstydu i strachu wokół tematów związanych z reprodukcją – zamyka się usta lub nawet linczuje kobiety, które chcą dzielić się swoim doświadczeniem.

Wyzysk reprodukcyjny ma wymiar prawny, społeczny i ekonomiczny. Prowadzi do ubóstwa, coraz większych podziałów społecznych i marginalizacji”.

„Gazeta Manifowa” 2017


 

XX (XIX) Manifa 4 marca 2018

„Aborcja nie policja. Pomoc wzajemna, nie przemoc systemowa!”

„Dlaczego takie hasło? W tym roku obchodzimy 25 lat zakazu aborcji. Przed transformacją ustrojową mogłyśmy przerywać ciąże legalnie i bezpiecznie. W 1993 roku odebrano nam to prawo, a obowiązująca od tamtej pory ustawa do dziś nazywana jest „kompromisem”. Nasz głośny sprzeciw został wtedy z premedytacją zignorowany. Przez te wszystkie lata, które upłynęły od wprowadzenia zakazu, my nadal przerywamy ciąże. Potrafimy się wspierać i pomagać sobie w organizacji zabiegów w prywatnych gabinetach, zbieramy na nie pieniądze, zamawiamy leki na wywołanie poronienia. Wszystko w atmosferze lęku, że ktoś nas przyłapie – tak jak wtedy, gdy w grudniu 1999 roku w Lublińcu na podstawie anonimowego donosu o rzekomej aborcji policja wtargnęła do gabinetu lekarskiego, wyciągając stamtąd kobietę i wioząc na przymusowe badania ginekologiczne. Informacja o tym wydarzeniu była impulsem do powstania feministycznego kolektywu Porozumienie Kobiet 8 Marca. Od tego momentu co roku koło 8 marca odbywają się feministyczne marsze zwane Manifami.

Policja to symbol, narzędzie władzy i przemocy systemowej. Na polecenie polityczek i polityków, powołując się na ustawy i kodeksy, brutalnie policja nas zatrzymuje, kiedy protestujemy, zagląda nam w majtki, szukając wyimaginowanych żyletek (jak podczas zatrzymań po demonstracji w Lasach Państwowych), a jednocześnie chroni marsze faszystów. Chroni ludzi władzy, których powinnością jest służyć nam, a nie nas terroryzować. Chroni bogatych przed biednymi. Mamy dość tej symbolicznej policji – koalicji państwa z kościołem i kapitałem, władzy, która generuje nierówności i ubóstwo, wykluczenie i marginalizację wielu grup – kobiet, migrantek_ów, uchodźczyń_ów, osób LGBTQIA+, osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunek_ów, osób z mniejszych miejscowości i wsi, osób zatrudnionych na śmieciówkach, bezrobotnych, osób starszych, samodzielnych matek. Mamy dość traktowania nas tak, jak byśmy były własnością państwa, kościoła, mężów, partnerów, pracodawców, nawet zarodków i płodów. Chcemy wreszcie móc decydować same o sobie.

Dlaczego ogłoszenie hasła odbyło się na ulicy Hożej 1?

W 2012 roku doszło tutaj do dwukrotnej próby eksmisji lokatorki z niepełnosprawnością i przemocy policji wobec osób, które próbowały udaremnić tę eksmisję i ochronić lokatorkę przed utratą nie tylko mieszkania, które zamieszkiwała, ale także szansy na mieszkanie komunalne. Sytuacja ta była klasycznym przykładem przemocy systemowej, która została wzmocniona przez funkcjonariuszy policji. W tym roku warszawska Manifa przypomina, że eksmisje są codziennością, a pomoc wzajemna i solidarność to konieczność. Zwłaszcza teraz, gdy władze zmuszają tysiące osób o niskich dochodach, aby zimą ogrzewały się najdroższą metodą czyli prądem. Władza stawia je przed niemożliwym wyborem: płacić za prąd, czy płacić za czynsz?

Nasze wartości:

– solidarność wszystkich walk,

– liberalizacja prawa antyaborcyjnego (aborcja na żądanie dla każdej osoby, która jej potrzebuje),

– pełnia praw reprodukcyjnych,

– anty-nacjonalizm,

– oddzielenie Kościoła od państwa,

– sprawiedliwość społeczna,

– anty-kapitalizm”.


 

XXI (XX) Manifa, 3 marca 2019

„To my jesteśmy rewolucją! Dość litości dla przemocowych gości!”

Manifa była częścią akcji #metoo.

To my jesteśmy rewolucją!” – co to znaczy?

Wierzymy w rewolucyjny potencjał siostrzeństwa, samoorganizacji i pomocy wzajemnej. Nawiązujemy kontakty, budujemy nieoficjalne sieci wsparcia – uważamy, iż ma to o wiele większą wartość niż deklaracje polityków, że wreszcie pochylą się nad prawami kobiet.

Mamy dość proszenia, by nas wysłuchano. Nie liczymy, że obecna władza – tak jak poprzednie, a zapewne również kolejne – coś nam da.

Zaczynamy działać na własnych zasadach – wspieramy się w aborcji, dostępie do awaryjnej antykoncepcji, w doświadczeniu przemocy. Wskazujemy przemocowców i solidaryzujemy się z osobami, które opowiadają o swojej krzywdzie i ujawniają jej sprawców.

Mamy dość grania według zasad opresyjnego systemu, nie chcemy naprawiać jego wizerunku, a podważać fundamenty, na których się opiera. Te fundamenty przesiąknięte są przemocą – ze względu na płeć, pochodzenie, pozycję społeczną, kolor skóry czy orientację seksualną.

Kim jest „przemocowy gość”?

To ten, który stosuje przemoc – fizyczną, psychiczną, seksualną, ekonomiczną. Może nim być nasz sąsiad, współpracownik, szef czy kolega, o którym mamy bardzo dobre zdanie. Może być nim nasz partner. Może mieć nienaganną reputację, może oficjalnie deklarować sprzeciw wobec przemocy. To niekoniecznie potwór, którego łatwo wykluczyć ze środowiska i udawać, że problem zniknął.

Przemocowiec to również dłużnik alimentacyjny – nas, kobiet, nikt nie pyta, czy możemy pozwolić sobie na wykarmienie, zakup ubrań dla dziecka czy opłacenie rachunków. Nie mamy wyjścia, nie możemy liczyć na społeczną wyrozumiałość. W przeciwieństwie do mężczyzn, którym wciąż się pobłaża.

To właściciel korporacji, szef, który nie szanuje praw pracownic i pracowników. To kapitalista, który buduje i wspiera system oparty na wyzysku najciężej pracujących.

To polityk, który ten system legitymizuje. Który nie upomina się o prawa wykluczonych i marginalizowanych.

To hierarcha Kościoła – skrajnie patriarchalnej instytucji, w której kobieta jest nikim, i który swoją wewnętrzną hierarchię usiłuje przenieść na społeczeństwo.

Dlaczego już dość litości?

Mamy dość litowania się nad sprawcami przemocy, troski o ich dobre imię, kariery i komfort psychiczny. Mamy dość skupiania się na domniemaniu niewinności, która w praktyce jest domniemaniem kłamstwa skrzywdzonych. Mamy dość podważania wiarygodności ofiar, pytań, dlaczego nie zgłosiły się na policję bezpośrednio po doznanej krzywdzie, czy były pijane, co miały na sobie, czy są zdrowe psychicznie.

Mamy dość polskiego wymiaru niesprawiedliwości. Sądy pobłażają przemocowcom – alimenciarzom, gwałcicielom, a molestowanie seksualne ujęte jest wyłącznie w Kodeksie pracy i pozostaje bezkarne.

Podawanie do publicznej wiadomości nazwisk sprawców przemocy nie jest rozwiązaniem problemu, a krzykiem desperacji i sprzeciwu wobec systemu, który wspiera sprawców, a nie skrzywdzone.


 

XXII (XXI) Manifa, 8 marca 2020

„Feminizm dla klimatu. Klimat na antykapitalizm”

Chcemy zwrócić szczególną uwagę na katastrofę klimatyczną, która dzieje się tu i teraz, dotyczy każdej i każdego z nas. Chcemy stanąć ramię w ramię z aktywistkami i aktywistami klimatycznymi, prozwierzęcymi, pokazać że klimat jest również naszą sprawą – sprawą feministyczną. Chcemy pokazać, że system kapitalistyczny niszczy tę planetę, korporacje zawłaszczają dobra wspólne, jednocześnie prowadząc narrację, która spycha odpowiedzialność na jednostki, a władze państw, pod wpływem właścicieli i prezesów tych korporacji, nie podejmują zmian systemowych, które są główną drogą na ratunek dla naszego gatunku.

Wstępniak z „Gazety Manifowej”

* Historię manif na podstawie Kalendariów OŚKi z lat 2000-2005 i materiałów prasowych Porozumienia Kobiet 8 Marca opracowała Agnieszka Grzybek. Dziękuję Ingebordze Janikowskiej-Lipszyc za pomoc w uzupełnieniu brakujących informacji o manifach z 2010 i 2011 roku.