O prawie do aborcji językiem prawa

Musimy tworzyć prawo oparte na prawach człowieka i obywatela oraz przysługującej ludziom przyrodzonej godności. Nie znaczy to, że prawo nie odwołuje się do etyki – tyle że jest to etyka świecka.

Kilka miesięcy temu ponownie rozpoczął się ostry spór wokół prawa do przerywania ciąży. Impulsem stał się restrykcyjny projekt ustawy całkowicie zakazującej aborcji, także wtedy, gdy ciąża może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia kobiety lub jest skutkiem czynu zabronionego.

6 kwietnia 2016 roku w programie „Dzień Dobry TVN” prawniczka z Instytutu Prawa Ordo Iuris, fundacji skupiającej prawników o konserwatywnych poglądach, która przygotowała i wspiera ów projekt, powiedziała, że „mówiąc o prawach człowieka, nie można różnicować na tych, co się urodzili, i na tych, co nie, ponieważ ludzkie życie zaczyna się od poczęcia i żadna inna odpowiedź nie jest prawdziwa, albowiem tak pokazuje nauka”. Następnie dodała, że „przerwanie ciąży to zabójstwo człowieka, któremu od poczęcia przynależy pełna ochrona jego życia”. To narracja, którą konsekwentnie stosują przeciwnicy aborcji, zresztą nie tylko w Polsce.

Jako prawniczka, słuchając tej od lat powtarzanej mantry, zmuszona jestem zareagować, albowiem Ordo Iuris powtarza informacje nieprawdziwe. Od innych prawników i prawniczek wymagam rzetelności w argumentacji prawnej i odróżniania ideologii od prawa.

Czym jest prawo? Prawo natury czy prawo rozumu?

Pytania, czym jest prawo i po co nam ono, są fundamentalne, zaś filozofowie i teoretycy próbują na nie odpowiedzieć właściwie od zarania dziejów. Jako prawnicy, w codziennej pracy, często tych pytań sobie nie zadajemy. A szkoda, bo istota prawa może determinować konkretne normy prawne. Aby w ogóle rozpocząć dyskusję o tym, czym jest prawo i do czego służy, należy sobie zdać sprawę z toczącej się od zgoła dwustu lat debaty między dwiema wizjami prawa: (tą starszą) wizją prawa natury a (zdecydowanie młodszą) wizją prawa pozytywnego.

Na potrzeby niniejszego tekstu dokonam pewnych uproszczeń, które – mam nadzieję – pomogą nam zrozumieć, jak istotny jest wybór określonej koncepcji źródeł prawa. Co do zasady, zwolennicy prawa natury wskazują, że źródłem (wzorcem) prawa jest natura człowieka, która – najczęściej – związana jest z istnieniem istoty wyższej (Boga). Tego rodzaju szkoły prawa natury twierdzą, że ludzie prawo odkrywają, a nie tworzą. W wielu koncepcjach prawa naturalnego (a przynajmniej tych, o których najczęściej słyszymy w mediach publicznych w Polsce) to nadprzyrodzona wola boża stanowi źródło moralności i etyki(1). Dzięki takiemu zastosowaniu odpowiedniej moralności i etyki ludzie mogą dostąpić, ogólnie rzecz biorąc, zbawienia. Zwolennicy prawa pozytywnego wskazują natomiast, że prawo jest dziełem rozumu człowieka – stanowi system norm prawnych ustanowionych przez państwo za zgodą ludzi i reguluje stosunki między jego obywatelami i obywatelkami. Ponownie upraszczając, w pozytywnej koncepcji prawa częstokroć odwołujemy się do tzw. umowy społecznej, opierającej się na powszechnej zgodzie członków społeczeństwa, tzw. zbiorowej woli, będącej wspólnym stanowiskiem wszystkich. Chociaż nie jest to regułą (pozostawmy dyskusję nad tymi kwestiami akademikom), aby obowiązywać, prawo pozytywne nie musi odwoływać się do norm moralnych czy etycznych, które nie byłyby powszechnie uznane przez adresatów takiego systemu prawa. Innymi słowy, jeśli istnieje jakiś wzór, według którego prawo powinniśmy tworzyć, musi być to wzór, na który wszyscy obywatele i obywatelki – bez względu na wyznawaną religię czy przekonania – mogą się zgodzić jako ludzie obdarzeni godnością i rozumem. Na tym – w bardzo dużym skrócie – polega istota etyki lub moralności świeckiej.

Różnica tu zasygnalizowana jest zasadnicza. Sprowadza się bowiem do tego, jak odpowiemy na następujące pytanie: „Czy wszyscy muszą żyć i postępować według praw danych przez Boga?”. A jeśli tak, to przez jakiego Boga i kto nam wskaże to jedyne, prawdziwe, najważniejsze źródło praw boskich. I co ważniejsze, kto dostąpił łaski objawienia prawa, którego wszyscy bez wyjątku musimy przestrzegać. Zagadnienia te – wcale nie łatwe – nie są czymś nowym, zaś wyjściem z tego impasu był proces sekularyzacji prawa. Zasada sekularyzacji została ujęta w Konstytucji RP m.in. w formie wolności sumienia i wyznania. Jest to niezaprzeczalna wartość demokracji liberalnej – fakt, że nie ma prymatu jednej wiary czy moralności nad inną.

Konsekwencje sekularyzacji prawa i prawna definicja człowieka

Najlepszą cechą tego prawa pozytywnego jest to, że nie jest ono doskonałe – a przynajmniej sami o jego doskonałości nie możemy orzec. Dlatego też prawo pozytywne często jest reformowane. Jest zmieniane na tyle, na ile pozwala nam na to na nasz rozum i wyczucie ludzkiej godności, nieinspirowane źródłami religijnych doktryn, lecz tworzone – jak to prawo właśnie – przez ludzi dla ludzi. Innymi słowy, w centrum prawa stanowionego przez człowieka jest człowiek i przyrodzona mu godność. Dlatego też w Konstytucji RP wyraźne jest odniesienie do wierzących i niewierzących, do Boga lub własnego sumienia, do dialogu społecznego i do przyrodzonej godności człowieka. Godności przyrodzonej, bo przysługującej każdemu od chwili urodzenia. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka z 1948 roku w swojej preambule odwołuje się do „przyrodzonej godności oraz równych i niezbywalnych praw wszystkich członków wspólnoty ludzkiej” w celu „zbudowania takiego świata, w którym ludzie korzystać będą z wolności słowa i przekonań oraz z wolności od strachu i nędzy”. Dalej preambuła Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka wskazuje na konieczność równouprawnienia kobiet i mężczyzn oraz potrzebę jednakowego rozumienia chronionych przez Deklarację praw i wolności, albowiem ma to olbrzymie znaczenie dla ich pełnej realizacji. W Europejskiej Konwencji Praw Człowieka z 1950 roku nie ma odwołania się do Boga i to nie dlatego, że Europejczycy nie wierzyli w Boga w 1950 roku, ale dlatego, że wybrano odwołanie się do praw człowieka i jego podstawowych wolności jako „fundamentu sprawiedliwości i pokoju na świecie”.

Jednocześnie zagadnienie początku życia nie jest zagadnieniem prawnym, zaś rozbieżności w naukach medycznych i ocenach wynikających z wyznawanych wartości zdają się być trudne do pogodzenia.

Niezależnie od tej obserwacji, zagadnieniem prawnym jest status nasciturusa. Nasciturus jest to pojęcie prawne odnoszące się do okresu pomiędzy zajściem przez kobietę w ciążę a urodzeniem przez nią żywego dziecka. Medycyna dzieli ten okres, wyróżniając m.in. zygotę/embrion i na późniejszym etapie ciąży – płód. Zagadnienie ciąży było przedmiotem analizy już w prawie rzymskim, któremu zawdzięczamy pojęcie nasciturusa. W polskim prawie obowiązuje również pojęcie nasciturusa i dla prawników jest ono jasne. Nasciturus posiada warunkową podmiotowość prawną wymagającą dla jej urzeczywistnienia, aby dziecko urodziło się żywe. Z prawnego punktu widzenia urodzenie żywego dziecka jest momentem ukonstytuowania się odrębnej jednostkowej podmiotowości ludzkiej. Podobnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Vo przeciwko Francji(2) powtórzył, za decyzją w sprawie X przeciwko Wielkiej Brytanii(3), że nie jest ani pożądana ani możliwa odpowiedź na abstrakcyjne pytanie prawne, czy nasciturus jest „osobą/człowiekiem” w rozumieniu artykułu 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że „prawo każdego człowieka do życia jest chronione przez ustawę”. Trybunał uznał za wystarczające uregulowanie prawne, zgodnie z którym nasciturus zyskuje ochronę prawną poprzez ciało kobiety na gruncie prawa cywilnego.

Prawo świeckie, w tym prawo międzynarodowe, budowane jest na fundamencie przyrodzonej godności ludzkiej – godności sekularnej.

To na tej godności, wyzutej z norm religijnych, spoczywają ramy, konstrukcja państwa prawa, w którym (idąc za Powszechną Deklaracją Praw Człowieka) „wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw”.

Z chwilą urodzenia jednostka zyskuje nie tylko pełną podmiotowość prawną i przyrodzoną każdemu człowiekowi godność, ale i pełną samodzielną ochronę prawną. Ochrona ta obejmuje zarówno ochronę życia jednostki, jak i ochronę jej tkanek. Nie można zatem zmusić żadnego człowieka do oddania krwi czy do oddania organu w celu ratowania życia innego człowieka – choćby własnego dziecka i choćby bardzo małego. Standardy te są powszechne uznane i nie podlegają dyskusji. Nasciturus, będący częścią ciała kobiety, zyskuje ochronę dzięki niej.

Podejmowane w Polsce próby oderwania nasciturusa od ciała kobiety w sensie prawnym są pozbawione podstaw i nie przystają do realiów medycznych. To, że kobieta jest w ciąży, nie pozbawia jej prawa do decydowania o własnym ciele.

Rzeczypospolita Polska ratyfikowała Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet wraz z ich protokołami dodatkowymi uznającymi jurysdykcję Komitetów Organizacji Narodów Zjednoczonych, tj. Komitetu Praw Człowieka oraz Komitetu ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (Komitet CEDAW). Te źródła prawa międzynarodowego odwołują się do godności ludzkiej jako źródła prawa stanowionego. Po raz kolejny wskazuje to na świadome i celowe odejście od koncepcji prawa natury jako prawa motywowanego religijnie. Na przestrzeni lat zostały wypracowane jasne wytyczne dotyczące ochrony zdrowia reprodukcyjnego kobiet, w tym prawa do przerywania ciąży. Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet w swoich rekomendacjach ogólnych dotyczących kobiet i ich zdrowia wskazuje, że kryminalizowanie usług medycznych, z których korzystają jedynie kobiety, w tym zabiegów przerwania ciąży, stanowi formę dyskryminacji kobiet(4). Jednocześnie oba Komitety zażądały zalegalizowania prawa do przerywania ciąży przynajmniej w kilku sytuacjach. Wśród tych minimalnych standardów dopuszczalności przerwania ciąży zostały wymienione następujące sytuacje: ciąża jest wynikiem zgwałcenia lub innego przestępstwa, zdrowie lub życie kobiety jest zagrożone oraz płód ma uszkodzenia lub wady genetyczne(5).

Świeckie państwo prawa czy państwo kościelne

Nie jest łatwo, nawet prawnikowi, wyłuskać sedno toczącej się debaty o prawie do aborcji. W moim przekonaniu im bardziej chaotyczna jest ta dyskusja, tym łatwiej manipulować językiem debaty i przekonać słuchaczy i słuchaczki, że polskie prawo jest złe, gdyż nie odzwierciedla tych „oczywistych” wartości. Trzeba uparcie powtarzać, że jest dokładnie odwrotnie. Świadomą decyzją „racjonalnego ustawodawcy” w Polsce jest oparcie prawa na prawie pozytywnym, którego adresatami i twórcami są ludzie, a nie na koncepcjach prawa skonkretyzowanego w doktrynie konkretnej religii. Krótko mówiąc, musimy tworzyć prawo oparte na prawach człowieka i obywatela oraz przysługującej ludziom przyrodzonej godności. Nie znaczy to, że prawo nie odwołuje się do etyki – tyle że jest to etyka świecka. Nie jest to system prawny niedający ochrony nasciturusowi, jednakże ochrona ta przebiega przez ciało kobiety z poszanowaniem jej praw człowieka i autonomii moralnej. W Polsce przeciwieństwem tak zbudowanego systemu prawa jest próba tworzenia prawa motywowanego religią katolicką. Powinniśmy wszyscy być bardzo uważni wobec tych prób niedługo, bowiem może się okazać, że w państwie motywowanym prawem moralnym Kościoła Katolickiego nie będzie już możliwe podejmowanie swobodnych decyzji dotyczących innych sfer życia, w przypadku których religia ma gotowe odpowiedzi.

Przypisy:

1) Na potrzeby tego tekstu nie dokonuję rozróżnienia pomiędzy teistami a deistami, albowiem w obecnym w Polsce dyskursie publicznym ono nie istnieje i zwolennicy prawa natury wydają się być teistami.

2) Orzeczenie 53924/00 z 8 lipca 2004 roku.

3) Orzeczenie 8416/79 z 13 maja 1980 roku oraz O. Nawrot, „Prawo i Medycyna”, 2004, nr 1: „termin każdy pojawiający się w Konwencji, w większości sytuacji nie obejmuje swym zakresem nasciturusa. Ograniczenia wymienione w art. 2 z istoty dotyczą osób już narodzonych i nie mogą być stosowane do płodu. Zarówno sposób stosowania terminu «każda osoba» w Konwencji (…) jak i kontekst jego użycia w art. 2 (…) skłania do poglądu, iż nie obejmuje nienarodzonego”.

4) Wytyczne Kobiety i Zdrowie numer 24 z 1999 roku.

5) Sprawy K.L. v Peru, L.C. v. Peru oraz wytyczne i obserwacje na temat krajów takich jak Panama, Peru czy Gwatemala, które to kraje penalizują aborcję z wyjątkiem sytuacji, w której ciąża zagraża życiu matki.

Tekst do pobrania w formacie pdf.